2 najczęstsze powody, dlaczego jesteśmy nieśmiali





Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że każdy z nas nosi w sobie jakąś cząstkę, która sprawia, że jesteśmy nieśmiali. W życiu jednak mamy do czynienia z ludźmi, u których w bardzo małym stopniu można zauważyć te ludzką słabość. Są to ludzie, którzy najczęściej osiągają sukces w swoim życiu. Tak czy tak, nie każdy ma to szczęście, żeby bez problemu wyjdzie na scenę i wystąpi przed dużą publicznością. Czy tacy ludzie są z góry skazani na porażkę? Oczywiście, że nie! Dlaczego? A dlatego, że można w sobie osłabić nieśmiałość do minimalnego stopnia. Skąd to wiem? Kilka lat temu ja też byłem strasznie nieśmiałym chłopakiem, który unikał sytuacji, w których musiał porozmawiać z kimś mu obcym. Wystąpienia publiczne to był dla mnie koszmar, ale pokonałem to. Teraz kocham rozmawiać z ludźmi, kocham stać na scenie i widzieć dużą publiczność, która mnie słucha. Chcę wykorzystać swoje doświadczenie po to, abyś Ty miał teraz łatwiej. Narzędzia, które przedstawię w tekście były używane przeze mnie, a teraz pomagają wielu moim klientom, dlatego nie zmarnuj tej okazji i Ty też zacznij już dziś zmieniać się na lepsze. Jedyne, co jest potrzebne to wiara w siebie oraz wytrwałość w ćwiczeniach. Oczywiście te dwie opcje są bardzo ważne, ale dziś skupimy się nad jeszcze jednym aspektem, który może o wiele bardziej przyspieszyć naszą drogę do zminimalizowania nieśmiałość. Mowa tutaj o odkryciu źródła tej słabości oraz przełożenie go na ciekawe wnioski na przyszłość. Dzisiaj wyróżnię Ci 2 najczęściej wymieniane przez moich klientów czynniki, które odpowiadają na pytanie dlaczego jesteśmy nieśmiali. Przedstawię je Tobie oraz podam kilka narzędzi, które będziesz mógł użyć już po przeczytaniu tego tekstu. Jesteś gotowy? Do roboty!

1. Poniżenie na forum publicznym.

Zaczynamy od czynnika, który najczęściej pojawia się na moich spotkaniach z indywidualnymi klientami. W dużej liczbie przypadków taka sytuacja występuje w dzieciństwie, kiedy dopiero uczymy się wypowiadać i co ważne o czym wielu zapomina, mamy jeszcze prawo popełniać błędy. Jednak duża liczba dorosłych zapomina o tym, dlatego też przy ewentualnej pomyłce, dziecko zaczyna być wyśmiewane lub karcone. Według nich sposób takiego postępowania nikomu nie zaszkodzi. W końcu to tylko „żarty” lub dzięki temu można wyciągnąć „lepsze” wnioski na przyszłość. Okej, jeśli zostanie to zrobione w prawidłowy oraz łagodny sposób to rzeczywiście dziecko może się czegoś nauczyć. Jednak zdarza się to rzadko. My z natury nie lubimy, jak ktoś wytyka nam błędy, a tym bardziej na większym forum ludzi. Kiedy zostajemy wyzwani od najgorszego ucznia przez naszego nauczyciela (nasz drugi po rodzicach autorytet) na forum klasy, pojawia się myśli, które lokują się w naszym mózgu na wiele, wiele lat. Przykładem mogą być: „jestem w tym słaby”, „nie nadaję się do tego”, „będę omijał takie sytuacje, bo znów się tylko upokorzę” itd. Zaczynamy się blokować, boimy się takich sytuacji. Gdy dochodzi do nich to zaczynamy odczuwać stres, gdyż z góry zakładamy, że to będzie nasza kolejna porażka.
Jak to pokonać? Na pewno musisz zdać sobie sprawę, że nie możesz się poddawać po pierwszych kilku porażkach. Zwycięstwo jest wspaniałe, ale po nim nie wyciągasz żadnych wniosków. Inna sprawa, gdy mówimy o porażce. Dzięki niej rozwijamy się, ponieważ wiemy, gdzie jest błąd i co trzeba jeszcze poprawić. Jednak wielu z nas nie wyciąga wniosków, ponieważ woli o całej sytuacji „zapomnieć”. Czy to jest wykonalne? Jestem pewien, że nie. Mogę się założyć z Tobą, że jeśli kazałbym Ci zapisać na kartce wszystkie swoje zwycięstwa i porażki, to więcej wymieniłbyś tych drugich. Porażka o wiele głębiej wchodzi nam do głowy. Jak widzisz zapomnieć się nie da, więc przegraną trzeba, jak najszybciej przeanalizować. Moi klienci po takim zabiegu wiedzą już, co muszą poprawić w sobie. Ode mnie dostają tylko pewne narzędzia, które pomogą im przekuć nieśmiałość w coś potężnego. W każdym z nas drzemie potężna siła do zmian, wystarczy ją tylko zacząć wykorzystywać w prawidłowy sposób.

2.Nadopiekuńczość naszych opiekunów w dzieciństwie

To w tych wczesnych latach naszego życia uczymy się nawiązywać kontakt z innymi ludźmi poza naszymi rodzicami i rodzeństwem. Jednak często można napotkać na pewien czynnik, który hamuje ten rozwój. Mowa tutaj o dorosłych, którzy chcą dla nas, jak najlepiej, ale w sposób nieświadomy szkodzą nam na przyszłość. Mam na myśli sytuacje, która bardzo często pojawia się w wielu domach. Dzieci są wyręczane z udzielania odpowiedzi, nawet wtedy gdy chcą się wypowiedzieć. Przejawia się to w wielu aspektach. Czasami wmawiano nam, że jeszcze jesteśmy za mali, aby gadać ze starszymi. Jednak ja najczęściej słyszę od swoich klientów o sytuacji, w której to osoba dorosła odpowiada za dziecko. Po jakimś czasie w tak młodym wieku zaczynamy się do tego przyzwyczajać, ponieważ nie mamy pojęcia, że kiedyś w końcu pojawi się ten wiek, gdy to już my będziemy musieli rozmawiać ze starszymi. Przez to, że nie ćwiczymy tej umiejętności w początkowych latach życia, później jesteśmy rzuceni na głęboko wodę bez żadnej umiejętności pływania. Pojawia się stres i w ten sposób łączymy się z pierwszym źródłem, które już wcześniej opisywałem. Wstydzimy się rozmawiać, bo nie wiemy, co powiedzieć, aby nie popełnić „gafy”. W taki sposób koduje nam się w głowie ta nieszczęsna nieśmiałość.
Jak sobie z tym poradzić? Na początku pracy z moim klientem zaczynamy od mniejszych kroczków, które nie będą jeszcze zbyt trudne. Bardzo dobrą techniką jest rozpoczęcie rozmowy do lustra. Czynność, którą powinniśmy powtarzać codziennie, przynajmniej przez 10 minut. Doskonałe narzędzie przygotowujące nas do rozmów z innymi ludźmi. Dzięki niemu może ćwiczyć układanie naszych słów, ton głosu, mimikę, czy też bardzo ważną przy rozmowie gestykulację. Warto codziennie zapisywać sobie wnioski z takiej rozmowy, ponieważ po tygodniu sami możemy zobaczyć pierwsze zmiany. Kolejne zadanie, które bardzo lubią wykonywać moi klienci, to codzienne nagrywanie filmików 1-2 minutowych, które następnie ja oglądam i analizuje. Jednak Ty drogi Czytelniku także możesz nagrywać takie filmiki tylko dla siebie. Codziennie będziesz zauważał, co już Ci lepiej idzie, a co jeszcze możesz poprawić. Po miesiącu pracy z samym sobą jesteś gotów, aby uczynić dalszy krok, jakim jest zagadywanie ludzi w mieście. Jest to technika, którą ja sam się kierowałem podczas pokonywania mojej nieśmiałości. Podchodzisz, przedstawiasz się i zaczynasz po prostu rozmowę na dany przez Ciebie temat. Pamiętaj, żeby się nie poddawać przy tym, gdyż czasami możesz zostać uznany za tzw. „dziwaka”, ale uwierz mi, że mało jest tego typu ludzi. Oprócz tego, że pokonasz swoją nieśmiałość to możliwe, że nawiążesz nowe relacje z nowo poznanymi ludźmi! Naprawdę serdecznie polecam Ci tę technikę!
Dziś przedstawiłem Ci tylko 2 źródła nieśmiałości, ale które najczęściej występują wśród moich nowych klientów. Powodów tej słabości jest bardzo dużo, od tych naprawdę poważnych do głupich błahostek, które można pokonać w 2 tygodnie. Najważniejsze w tym wszystkim jest Twoje nastawienie, jeśli chcesz naprawdę pokonać tę wadę to już w dużej mierze przybliżyłeś się do swojego zwycięstwa. Reszta to ciężka praca oraz wytrwałość, nie poddawanie się przy kilku porażkach tylko wyciąganie wniosków na kolejny raz! Liczę, że dzięki tym narzędziom, które Tobie dziś podałem, rozpoczniesz przekuwać swoją nieśmiałość w genialny, bez problemowy kontakt z innymi! Trzymam za Ciebie kciuki!